Łysienie odpuściło…

Temat łysienia androgenowego jest myślę aż za bardzo dobrze znany sporej części mężczyzn. Łysiejemy, ponieważ poziom DHT (substancji pochodnej testosteronu) jest zbyt wysoki, co z kolei uszkadza cebulki włosowe i powoduje wypadanie włosów i hamuje przyrost nowych, a te które jeszcze wyrastają są osłabione. W moim przypadku takim punktem, który zainicjował szybsze wypadanie włosów były treningi na siłowni. Przynajmniej z tego co pamiętam, jakoś w momencie kiedy zacząłem regularnie podnosić większe ciężary to zacząłem zauważać zakola.Jak już wcześniej pisałem skutecznie pomógł mi w walce z łysieniem szampon na wypadanie włosów firmy Nisim, który w dużej mierze powstrzymał ich wypadanie. Takim ostatnim szlifem, który sprawił że teraz już praktycznie nie tracę włosów była bardziej zdrowa dieta. Teraz staram się ograniczać wizyty w KFC czy McDonald’s do nie więcej niż 1-2 w miesiącu, dzień zaczynam od potraw białkowo-tłuszczowych (wcześniej standardem była Nutella), ale w dalszym ciągu dnia staram się już unikać tłuszczów, i trzymam się zasady wg której nie przekraczam 2600 kalorii na dobę (takie zapotrzebowanie orientacyjnie wyliczył mi dietetyk).

Pozytywnie na pewno wpłynęła też zmiana pracy…odeszło sporo stresów, co na pewno też poprawiło kondycję mojego organizmu. Ogólnie rzecz biorąc, teraz tracę nie więcej niż 30-40 włosów podczas mycia i taka sytuacja mnie zadowala. Swoją drogą, od listopada zużyłem dopiero 1,5 butelki szamponu Nisim, więc nawet ta proponowana przez nich kuracja drogo nie wychodzi. Pozostaje jeszcze pytanie, czy warto spróbować powalczyć o te włosy, które już wypadły. Według informacji na stronie producenta można liczyć na reaktywację przynajmniej części z cebulek, z kolei zaprzyjaźniona kosmetyczka namawia mnie na ostrzykiwanie. Będzie wypłata to pomyślę…