Pierwsza prawdziwa tabata w moim życiu

10 minut. Tyle potrzebowałem żeby pozbierać się z ziemi po zrobieniu pierwszej prawdziwej Tabaty. To co dotychczas robiłem jako… „tabata” to miało więcej wspólnego z batatą (rodzajem ziemniaka) niż faktycznym treningiem Tabaty. Zainspirował mnie artykuł na portalu fitness, który pokazał trochę inne podejście do Tabaty – bardziej wymagające i naukowe. W skrócie – dotychczas w ramach Tabaty głównie robiłem na przemian cardio z treningiem siłowym – czyli np skakanie na skakance na przemian pompkami, i wydawało mi się że to jest to, bo jestem zmęczony. Bzdura.Przedwczoraj, zgodnie z sugestią z artykułu zrobiłem test na wioślarzu – ustawiłem sobie czas na 15 minut i w tym czasie starałem się dać z siebie wszystko. Potem zapisałem sobie wynik i przeliczyłem go używając kalkulatora ze strony Concept2 tak, aby wynik na 500 metrów był moim 170% VO2Max.
W skrócie? Umarłem.
W życiu nie sądziłem że wytrzymanie 20 sekund może być tak trudne. Dla mnie czas w który musiałem celować to było 1:25 na 500 metrów i przy ostatnim 20-sekundowym fragmencie naprawdę tylko siłą woli udało mi się go przetrzymać.

To była PRAWDZIWA TABATA!